5 lutego, w każdej komendzie powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Polsce można było odebrać darmowy czujnik dymu i czadu, w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. W każdej jednostce przygotowano 15 bezpłatnych urządzeń. Od 2025 roku druhowie z OSP Sobiatyno prowadzą nieodpłatny montaż czujników. Kampanię "Bezpieczna Strzecha. Razem dla bezpieczeństwa Powiatu Siemiatyckiego", starosta objął honorowym patronatem. Do programu dołączyło też siedem jednostek OSP.
W ubiegłym tygodniu, na naszym fanpejdżu na Facebooku (zachęcamy do obserwowania) zorganizowaliśmy zabawę, w której wygraną były czujki czadu od Ochotniczej Straży Pożarnej w Sobiatynie. Najszybciej (i prawidłowo) odpowiedzieli Ewelina Soszko i Katarzyna Żornaczuk z Siemiatycz oraz Monika i Marcin Wasilewscy z Dołubowa.
14 lutego druh OSP Sobiatyno, Mariusz Pietraszko, zamontował czujki u zwycięzców.

- Dzieci dostały od nas dodatkowo Karty Piotrusia "Bezpieczny dom", które otrzymaliśmy od firmy EURA-TECH. Czujki tlenku węgla, które zwycięzcy wygrali w ramach konkursu, OSP Sobiatyno otrzymała za udział w szkoleniu zorganizowanym przez MSWiA "Razem Bezpieczniej". Czujniki wraz z montażem, które stanowiły nagrodę w konkursie Nowego Kuriera, przekazano w ramach kampanii "Bezpieczna Strzecha. Razem dla bezpieczeństwa Powiatu Siemiatyckiego", którego patronem jest Starosta Siemiatycki.
Miło nam też poinformować, że kolejne jednostki z powiatu siemiatyckiego dołączają do programu! Nowe OSP w programie to OSP Żurobice i OSP Dołubowo (gm. Dziadkowice), OSP Nurzec Stacja, OSP Twarogi Lackie (gm. Perlejewo) oraz OSP Słochy Annopolskie, OSP Kłopoty Bujny i OSP Kajanka (gm. Siemiatycze).
- Druhowie tych jednostek OSP zamontują nieodpłatnie czujki dymu i czadu w domach mieszkańców powiatu siemiatyckiego. Mieszkańcy mogą zgłaszać się do tych jednostek z prośbą o darmowy montaż czujki zakupionej przez właściciela budynku, poradę dotyczącą właściwego działania czujki, czy weryfikację jej dotychczasowego montażu. Jednostki posiadają też czujki pozyskane od Zarządu Głównego OSP RP, oraz od innych partnerów programu, które przekażą najbardziej potrzebującym mieszkańcom regionu. Wszystkie jednostki wykonują też domowe testy bezpieczeństwa, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa poprzez podniesienie świadomości zagrożeń występujących pod naszymi strzechami - informuje druh Mariusz.
ak, fot. OSP Sobiatyno
Czujka - cichy strażnik Twojego życia
Co tydzień dostarczamy Czytelnikom porcję złych wieści o pożarach domów. Sadza, kotłownie itp. Niestety, równie często o zatruciach czadem. Od początku tegorocznego sezonu grzewczego, czyli od 1 października 2025 r., do 1 lutego strażacy odnotowali już 2.450 interwencji, w których 953 osoby zostały poszkodowane, a 54 to ofiary śmiertelne. Podczas ostatniego weekendu 31 stycznia - 1 lutego strażacy na terenie całego kraju odnotowano 809 pożarów, w wyniku których zginęły 2 osoby, a 30 odniosło obrażenia. W trakcie weekendu strażacy interweniowali też przy 77 zdarzeniach związanych z emisją tlenku węgla. 23 osoby uległy podtruciu, a 1 osoba poniosła śmierć.
Najczęściej takie sytuacje mają miejsce w wyniku wad, albo niewłaściwej eksploatacji urządzeń grzewczych, elektrycznych i gazowych.
Naprzeciw takim zagrożeniom wychodzi ogólnopolski program "Czujka dymu pod każdą strzechą". To pierwsza tego typu akcja w Polsce, angażująca ochotnicze straże pożarne, pilotujące montaż i zabezpieczanie mieszkańców w czujki. Program jest realizacją strategii Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej - Florian 2050 oraz częścią europejskiej kampanii Smoke Alarms Save Lives, prowadzonej przez Europejskie Stowarzyszenie Oficerów Pożarnictwa.
- Co wykrywa czujnik dymu? - pytamy Roberta Klonowskiego, Krajowego Koordynatora Programu "Czujka dymu pod każdą strzechą".

- Czujnik dymu, jak sama nazwa wskazuje, wykrywa dym, np. unoszący się z uszkodzonej instalacji czy też nieprawidłowo działających urządzeń elektrycznych, a nawet spalonego czajnika. Czujnik dymu reaguje na rozpraszane przez cząstki dymu światło. Emiter wysyła wiązkę światła podczerwonego. Jeżeli w pomieszczeniu pojawi się dym, to wiązka zostaje pochłonięta. Dochodzi więc do anomalii pomiędzy promieniem wysłanym a odebranym, gdy do czujnika dostanie się dym, wtedy wiązka promieniowania podczerwonego ulega zakłóceniu i pojawia się alarm. Czujka dymu to jeden z najprostszych i najskuteczniejszych elementów zabezpieczenia domu lub mieszkania. Wykrywa dym już w pierwszej fazie pożaru i może uratować życie domownikom. Absolutne minimum to montaż jednego czujnika dymu na każdym poziomie mieszkania, najlepiej w centralnym miejscu. Aby zwiększyć szansę wczesnego wykrycia pożaru, warto instalować czujniki tak-że w pomieszczeniach narażonych na zapłon. W statystykach dominują pożary wzniecone od gotowania lub wadliwych instalacji, ale coraz częściej źródłem ognia stają się urządzenia z bateriami (telefon, laptop, hulajnoga).
- Przypomnijmy czym jest tlenek węgla
- CO powstaje w wyniku niepełnego spalania paliw takich jak gaz, węgiel, drewno czy olej opałowy. Może wydzielać się z pieców, kotłów, kominków, kuchenek gazowych czy podgrzewaczy wody, zwłaszcza gdy instalacje są niesprawne lub wentylacja działa nieprawidłowo. Gaz ten jest niewyczuwalny. Wiąże się z hemoglobiną we krwi znacznie szybciej niż tlen, co prowadzi do niedotlenienia organizmu. Objawy zatrucia obejmują ból głowy, zawroty, nudności, senność, a w skrajnych przypadkach - utratę przytomności i śmierć. Szczególnie niebezpieczne jest to, że zatrucie często następuje we śnie.
- Czujniki dają nam szanse ucieczki.
- Czujniki tlenku węgla monitorują stężenie CO w powietrzu. Gdy jego poziom przekroczy bezpieczną normę, urządzenie natychmiast uruchamia głośny alarm dźwiękowy, ostrzegając domowników. Dzięki temu można szybko opuścić pomieszczenie, przewietrzyć je i wezwać pomoc. Nowoczesne czujniki są wyposażone w precyzyjne sensory elektrochemiczne, charakteryzujące się dużą dokładnością i długą żywotnością. Czujniki tlenku węgla i dymu są często jedynym sygnałem ostrzegawczym przed zagrożeniem, którego nie da się wyczuć. Wczesne wykrycie czadu lub stężenia dymu pozwala uniknąć tragedii - zarówno śmiertelnych zatruć, jak i długotrwałych konsekwencji zdrowotnych. W domach wyposażonych w czujniki liczba poważnych zatruć jest znacznie mniejsza. Koszt zakupu czujnika jest niewielki w porównaniu z wartością, jaką jest ludzkie życie. Poza tym od 1 stycznia 2030 r. istniał będzie obowiązek wyposażenia domu w autonomiczną czujkę dymu. Co roku, a zwłaszcza przed rozpoczęciem sezonu grzewczego, należy też wykonać obowiązkowe okresowe przeglądy i czyszczenie przewodów kominowych oraz sprawdzić instalację wentylacyjną. Czujki nie zastępują przeglądu, nie zastępują też zdrowego rozsądku.
- Jaka w tym rola strażaków?
- Państwowa Straż Pożarna rekomenduje instalowanie autonomicznych czujek dymu i tlenku węgla i przypomina o obowiązku właściwego utrzymania ich stanu technicznego. Osobom starszym strażacy gotowi są pomóc w zamontowaniu autonomicznej czujki lub wymianie w niej baterii. Weźmy np. wspomnianą akcję "Czujka pod każdą strzechą".
- Strażacy OSP Sobiatyno, nie tylko w swoim środowisku, ale w całej bardzo szerokiej okolicy, robią też testy bezpieczeństwa i montują bezpłatnie czujki.
- Nie tylko, przede wszystkim edukują. Świadomość mieszkańców w kwestii zagrożenia pożarowego jest niejednorodna, część mieszkańców zna zagrożenia, choć wielu nie łączy ich ze swoim gospodarstwem. We wsiach jest wiele pieców, kominków i starych instalacji, ryzyko jest realne, choć bagatelizowane. Montaż czujek i rozmowa związana z testem bezpieczeństwa ma najczęściej ważną edukacyjną funkcję. Obecność straży zwiększa zaufanie, chętniej więc mieszkańcy wpuszczają strażaków niż przedstawicieli firm komercyjnych. Strażacy ciągle postrzegani są jako realna pomoc i autorytet w kwestii bezpieczeństwa. Znacznie wpływa to na skuteczność programu i jego odbiór społeczny. Mieszkańcy Sobiatyna, Kościukowicz, Chaniek, Wałek, Milejczyc, Siemiatycz i okolic, chętnie pytali o konkrety związane z urządzeniem, dzielili się swoimi troskami, ale też informowali o niesprawnych piecach, braku wentylacji, zatkanych kominach czy w końcu mieli realną możliwość poznać ludzi, którzy związali swoją służbę z daną wioską. Spotkanie i rozmowa stały się równie ważne dla obu stron. Testy bezpieczeństwa przeprowadzane z domownikami uświadamiały konieczność przeglądu instalacji elektrycznych, czy kominowych, kwestie prawne z tym związane. Wiadomo, że najbardziej narażone na niebezpieczeństwo są osoby samotne i starsze, jakich wiele na wsiach, które często mają właśnie przestarzałe źródła ogrzewania, ograniczoną wiedzę lub możliwości techniczne. Dlatego tak ważnym aspektem tych montaży była możliwość poznania swoich rozmówców, podopiecznych, sprawdzenia ich możliwości przygotowania się do sytuacji kryzysowej związanej z pożarem. Nierzadko była to rozmowa o troskach życia, potrzebach i pytania pozwalające poznać się nawzajem, a nawet poznania dalszych krewnych.

- Zatem po co te testy?
- Celem domowego testu bezpieczeństwa podczas montażu czujek jest zwiększenie świadomości mieszkańców. Test jest przeprowadzany bezpłatnie i ma charakter wyłącznie doradczy, a informacje o jego wynikach są przekazane tylko domownikom. Dane z niego są dostępne tylko na potrzeby wygenerowania właściwych przepisów dotyczących ich budynku. Każdy z mieszkańców otrzymuje zestaw indywidualnych porad dotyczących bezpieczeństwa jego domu. W teście zwracamy uwagę domowników na świadomość zagrożeń występujących w danym budynku ze względu na źródło ciepła, rodzaj występujących instalacji, czy dodatkowych urządzeń stwarzających potencjalne niebezpieczeństwo, możliwości reakcji na zagrożenie domowników, możliwości zapewnienia ewakuacji, znajdujące się w budynku elementy ochrony indywidualnej jakie już posiadają mieszkańcy.

- Druhowie wychodzą też poza ramy akcji z czujkami.
- Jako sąsiedzi, cieszą się wielkim zaufaniem. Podczas jednej z wizyt w ramach montażu czujek, druhowie OSP Sobiatyno, zaniepokojeni złymi warunkami życia starszej kobiety, postarali się, wraz z panią sołtys Sobiatyna, o zapewnienie jej brakującego opału na ten zimowy trudny czas.
- A wracając do czujek, czy muszą je montować strażacy?
- Nie, ale kluczowe jest ich doświadczenie. Każdy dom jest inny: niskie stropy, przybudówki, brak wentylacji i standardowy schemat montażu nie zawsze wystarcza.
- Jakie dane, czy też konieczności, spowodowały uruchomienie programu "Czujka pod każdą strzechą"?
- Zadecydowała smutna statystyka. Niezależnie od wysiłków jakie zostały podjęte przez straż pożarną, to i tak co roku, od początku tego stulecia, ginie nam w Polsce 500 osób. Każdego roku to jest kilkanaście tysięcy poszkodowanych i duże straty majątkowe, bo pożar nie musi cię zabić, żeby zrujnować twoje życie. Doświadczenie i wiedza innych krajów zachodnich, potwierdzają, że profilaktyka przed wystąpieniem zagrożenia może znacznie zmniejszyć tę liczbę. W Polsce nikt tego nie badał, ale badania zachodnie pokazują, że 70 proc. ofiar pożarów już nie żyje, podczas gdy ktoś dzwoni z informacją o pożarze. Dlatego najlepiej wyposażeni strażacy nie mają i tak najmniejszych szans, żeby tych ludzi uratować, my musimy tych ludzi uratować przed wystąpieniem zagrożenia czyli wdrażać właśnie takie programy prewencyjno - ratownicze. To pokazują też dalej badania europejskie, że te kraje, które wprowadziły powszechny obowiązek użytkowania czujek dymu w mieszkaniach prywatnych, tam liczba ofiar śmiertelnych znacząco zmalała.
- Czy możemy sami poprosić o test bezpieczeństwa i czujkę, czy musimy czekać, aż ktoś nas wytypuje?
- Program jest długofalowy. Mamy w Polsce około 3,5 mln gospodarstw domowych na wsi i nikt nie robił badań, ile z tych gospodarstw jest wyposażonych w czujki dymu, natomiast takie badania w mikroskali, na potrzeby programu, pokazały, że jedynie maksimum 1 - 2 proc. z tych domów może posiadać czujki. Program będzie trwał tak długo, aż wszystkie gospodarstwa domowe będą miały czujki dymu i czujki czadu. Oczywiście, jednocześnie każdy może skorzystać z programu, pod warunkiem, że znajduje się na obszarze działania jednostki, która jest członkiem tego programu. Sprawdzić można to bardzo łatwo wchodząc na www.testbezpieczenstwa.pl i tam znajduje się wykaz jednostek, które są w programie. Jednostki te pogrupowane są województwami i powiatami i gminami. Są podane namiary kontaktowe, można zadzwonić i strażacy przyjadą zamontować czujki.
- Wszystkie czujki są takie same?
- Nie idźmy w pozorne poczucie bezpieczeństwa i nie oszczędzajmy na bezpieczeństwie i kupujmy tylko te z certyfikatami. Każda nich ma zamontowany sygnalizator słabej baterii, czyli kiedy jest słaba, to czujka pika i to sygnał, że należy baterie wymienić. Każdy sensor czujki ma ważność 10 lat i po tym czasie należy ją wymienić.
- Mówi pan, że pomysł tego programu wzorowany jest na wzorcach zachodnich.
- Tak. Pomysł przywiozłem z Wielkiej Brytanii w 2009 r.. Tam testy bezpieczeństwa były robione już od wielu lat i są obowiązkowe. Dotychczas nie udało się zbudować systemowego podejścia do profilaktyki w tym obszarze w Polsce, a rozdawanie czujek kończyło się tym, że albo taka czujka lądowała na półce i nie ratowała nikogo, albo była wymieniana na jednym z wielu portali zakupowych np. na alkohol. W tym roku po raz pierwszy MSWiA podeszła systemowo do zagadnienia i w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej zakupiono 140 tys. czujek dymu i tlenku węgla i są one montowane w domach Polaków, głównie poprzez podmioty ochrony ludności, w tym OSP.
- Gdyby mógłby pan przekonać kogoś, kto uważa że nie jest to program dla niego?
- Jeżeli chodzi o czujkę dymu, to bym go zaprosił do rozmowy z każdym, kto miał u siebie pożar w domu, kto stracił cały dobytek na skutek pożaru i żeby go zapytał, czy jeżeli miałby możliwość zainwestowania kilkudziesięciu złotych w czujkę dymu, która uratowałaby jego dom, to czy zrobiłby to? W przypadku tego programu możemy być mądrzy przed szkodą i do tego zachęcam.
Agnieszka Szelągowska, fot. AS


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze