Jak pisał Benedykt XVI: „Chrześcijaństwo, to nie jest system intelektualny, zbiór dogmatów czy moralizm. Chrześcijaństwo to spotkanie, historia miłosna, to wydarzenie”. Serce Jezusa, okazuje się być drogą takiego spotkania, społecznego cudu wręcz. 12 czerwca 2026 roku to wyjątkowy dzień dla czcicieli Serca Boga i nie tylko. To historyczny moment ustanowienia Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza.
Mamy w Polsce wiele sanktuariów maryjnych, pasyjnych, kilkadziesiąt Bożego Miłosierdzia czy Świętych Pańskich, ale sanktuariów Serca Jezusa jest zaledwie kilka i właśnie dostajemy kolejne. 12 czerwca w Święto Najświętszego Serca Jezusa, na małej podlaskiej wsi Milejczyce uroczyście podniesiono do rangi sanktuarium lokalny kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika. To tutaj, w małej drewnianej i pięknej świątyni znajduje się łaskami słynący, niezwykły obraz Jezusa Dobrego Pasterza z Otwartym Sercem. Obraz pochodzi z przełomu XVII i XVIII wieku, ale w tej małej wspólnocie jego kult szczególnie wzmógł się niezliczoną ilością łask, cudów i łez wskrzeszonej nadziei. Miejscowy proboszcz Jarosław Rosłon jest świadkiem ogromu łask, wskrzeszeń, uzdrowień duszy i ciała. Przestano liczyć te cuda, jest ich tak wiele.
Od wczesnych godzin porannych do Milejczyc przybywały liczne grupy pielgrzymów z całej Polski. W powietrzu unosiła się atmosfera radości, modlitwy i oczekiwania. Przed kościołem parafialnym pw. św. Stanisława gromadziły się rodziny, wspólnoty różańcowe, ministranci i poczty sztandarowe.
Uroczystej mszy przewodniczył biskup drohiczyński Piotr Sawczuk, który w homilii, po przywitaniu wszystkim przybyłych na tę uroczystość, powołał się na słowa z ostatniej encykliki Papieża Franciszka z 2024 roku , przypominając, że: „poruszamy się w społeczeństwie masowych konsumentów, którzy żyją z dala od Boga, na co dzień zdominowani są przez rytmy i hałasy technologii, bez większej cierpliwości dla procesów, których wymaga wnętrze”. Zwrócił tym samym uwagę, że słowa te zrodziły się z niepokoju i znanej tęsknoty za prawdą i sensem, która dotyka struny ludzkiej duszy. Przywołał na koniec także słowa Matki Teresy z Kalkuty, iż: „wielu umiera z braku chleba, ale najwięcej z braku miłości”. Podkreślił także, że „dzisiejszy człowiek nie tylko potrzebuje znaków, ale przede wszystkim potrzebuje odczucia Bożej miłości, Bożego serca, poczucia, że jest ważny dla Boga”.
Wzruszenie wielu osób było widoczne – niektórzy pielgrzymi mówili o łaskach, jakie otrzymali za wstawiennictwem Jezusa czczonego w tym wizerunku. To pobudzenie i ożywienie wiary jakie odrodziło się w Milejczycach przypomina o całej tradycji polskiej szkoły duchowości stworzonej wokół Serca Jezusa , o której wspomniał sam biskup Sawczuk, przywołując na myśl błogosławioną Judytę z Chełmży czy błogosławioną Dorotę, a więc wiek XIII i XIV, długo przed objawieniami Marii Magdaleny Alacoque z 1673r.
W historię kultu i wizerunku Jezusa z Gorejącym Sercem, wprowadził przybyłych ksiądz Zenon Czumaj dyrektor Archiwum Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie.
Milejczyce to dawne miasto królewskie, teraz osada gminna i wschodnie rubieże - styk Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Należały do rozbiorów do Wielkiego Księstwa. W XV wieku istniała tu już rozległa osada, a w wieku XVI miasteczko było w dobrach książęcych. Na początku tego stulecia była tu już kaplica rzymskokatolicka (za 3 lata parafia ta będzie obchodziła jubileusz 500-lecia istnienia). W dobie szerzenia się reformacji świątynia podupadła i została zniszczona przez część mieszczan. Z polecenia królewskiego odbudowano ją i trwała ona aż 100 lat, do 1657 roku, kiedy została spalona przez wojska kozackie i szwedzkie w czasie potopu.
W 1676 roku, w tym miejscu powstał kolejny kościół, dzięki staraniom księdza Pawła Krasnodębskiego, miejscowego proboszcza. Wtedy też pojawia się tam obraz Matki Bożej, określany jako cudowny, wzorowany na Łaskami Słynącej Ikonie z Neapolu i jest tu po dzień dzisiejszy i jako pierwszy. Ten kościół istniał także niezbyt długo, bo około 60 lat i w 1720 roku Katarzyna Anna Radziwiłł, w ramach zadośćuczynienia za krzywdy i szkody uczynione na ziemi milejczyckiej przez jej męża, funduje obraz Jezusa Pasterza. Wiadomo też, z opisów historycznych, że później, przez niemal 20 lat, świątynia była pusta, posiadała jedynie mensy ołtarzowe.
Około 1740 roku w ramach remontu kościoła w Siemiatyczach, kościół doposażony został kilkoma obrazami i wśród nich jest wizerunek Dobrego Pasterza z Gorejącym Sercem. Przez około 60 lat wisiał on na bocznej ścianie świątyni. Kiedy kult serca Jezusa coraz bardziej się rozszerzał, bowiem czczono go już w Siemiatyczach, przewieszono go na głównym ołtarzu, około 1800 roku.
Zapisy z początku XIX wieku świadczą, że kult Serca Jezusa jest już rozwinięty, liczne wota przy ołtarzu i korony na głowie Zbawiciela oraz samej owieczki na jego ramionach, dobitnie na to wskazują. W drugiej połowie stulecia, kiedy powstały godzinki o Najświętszym Sercu Jezusa, o godzinie 15 gromadzili się przy nim liczni wierni, niezależnie od obrządku i wiary, sławiąc Serce Jezusowe. Wśród oddających cześć temu wizerunkowi byli także liczni wierni grekokatolicy i nawet po likwidacji kościoła 1839 roku, już jako prawosławni, nadal tłumnie modlili się przed tym Sercem. To też przyczyniło się do tego, że władze zlikwidowały parafie rzymskokatolicką, obawiając się rozkwitu tego kultu. Zamieniono kościół na cerkiew pod Wezwaniem Ducha św. Tutaj też pojawił się problem, bowiem wobec przepisów Cerkwii Prawosławnej nie wolno czcić w świątyniach Chrystusa z Gorejącym Sercem, dlatego też kustosz cerkiewny zasłonił, specjalną zasłoną, prawie całkowicie postać Jezusa, zostawiając miejsce na twarz Zbawiciela i głowę owcy. Okazało się, że człowiek ten doświadczył w życiu wielu nieszczęść oraz stracił wzrok, jak sam mówił: „ja Jezusowi serce zasłoniłem a on zamknął mi oczy”.
W 1917 roku Świątynia wraca w ręce katolików, a niedługo potem, tuż przed najazdem bolszewików w 1920 roku, był przed tym obrazem gorliwy czciciel tego Serca Błogosławiony Jerzy Matulewicz, ówczesny mistyk, 4 lipca 1921 roku reaktywował parafię w Milejczycach. Kult odrodził się, modlili się tu i katolicy i ludzie wielu wyznań, aż po lata 70, kiedy to intrygi służb komunistycznych dążyły do skłócenia miejscowej społeczności. Pojawiły się groźby zlikwidowania obrazu, bowiem odpusty parafialne nie mieściły ludzi i budowano ołtarze polowe z tego powodu, co doprowadzało do niepotrzebnych ingerencji władz, dlatego ówczesny proboszcz uciszył niepokoje i wygasił kult celowo. I tak przez około 40 lat zanikło miejsce kultu.
- Im dłużej jestem w Milejczycach, tym bardziej widzę działanie Bożej Opatrzności i znaki czasu – powiedział dzisiejszy proboszcz Jarosław Rosłon. Dodał, że obejmując parafię w 2018 r., w niedzielnej mszy uczestniczyło kilkadziesiąt osób. - Z kolei w pierwszy piątek miesiąca przychodziło może pięć osób. Dziś podczas pierwszopiątkowego nabożeństwa mamy nawet tysiąc wiernych, a w niedziele przyjeżdżają pielgrzymi z całej Polski - mówi ks. Rosłon i podkreśla, że kult Serca Bożego odrodził się po tym, jak obraz w 2019 roku wrócił z renowacji. Kilka dni po powrocie obrazu do świątyni, ks. Zenon Czumaj, dyrektor Archiwum Diecezjalnego odnalazł archiwalne zapisy świadczące o dawnym kulcie obrazu i łaskach otrzymywanych za jego pośrednictwem. - Od tego momentu zaczęliśmy jeszcze intensywniej modlić się przed tym wizerunkiem. I wtedy ruszyła prawdziwa lawina świadectw – mówi ks. Rosłon.
Wiemy, że obraz datowany jest przez historyków sztuki na połowę XVIII wieku. Dzięki pracom konserwatorskim pani Joanny Polaskiej, wiadomo że materiały, płótno i pigmenty były wykonywane do końca XVII w. Sam obraz według badaczki powstał w pierwszych latach XVIII wieku. Jednoznaczne informacje o kulcie obrazu Serca Jezusa pochodzą z początku XIX wieku, ale opisy archiwalne, wota i cuda istniały już w II połowie XVIII wieku, kiedy obchodzono już Święto Najświętszego Serca Jezusa, gdyż 1765 roku Papież Klemens XIII jako pierwszemu państwu - Królestwu Polskiemu zatwierdza to Święto i zaznacza, iż właśnie Korona Polska otrzymuje takie szczególne wyróżnienie. To wydarzenie wpływa na rozwój kultu Serca Jezusowego. Z Mszału Siemiatyckiego wynika, iż zakon Jezuitów już wtedy kultywował to nabożeństwo.
Obraz ten opisuje nam teologicznie Chrystusa w naturze boskiej i ludzkiej. Czerwona spodnia szata opisuje nam Jego królewskość a także nawiązuje do krwi i człowieczeństwa Jezusa. Wierzchnia mocno ciemna, błękitna szata, odwołuje się do natury ludzkiej w Chrystusie, okrywającej Jego Bóstwo, będącej istotą Wcielenia. Owieczka niesiona przez Chrystusa nawiązuje wprost do Ewangelii św. Łukasza i św. Jana. Pochodzenie historyczne obrazu, wskazuje nam na ważny element potwierdzający jako autora tego obrazu - ojca jezuitę.
Należy zaznaczyć, że jezuici jako zakon Towarzystwa Jezusowego czcili Serce Jezusa już wcześniej, zanim nastąpiły objawienia św. Małgorzaty Marii Alacoque, w więc zdecydowanie przed 1673 rokiem. O. Kasper Drużbicki był jedną z osób, które najbardziej przyczyniły się do rozwoju kultu Jezusowego Serca na ziemiach polskich, propagował on kult Serca Jezusa na długo przed objawieniami w Paray le Monial. On sam zmarł kilkanaście lat przed objawieniami św. Małgorzacie Marii Alacoque . Na szczególną uwagę zasługuje jego dzieło zatytułowane „Meta cordium Cor Jesu” („Cel serc – Serce Jezusa”). To synteza „duchowości serca”, a J.W. Bainvel, jeden z francuskich XIX-wiecznych teologów, znawca kultu Serca Jezusowego, ocenił, że „żadna dotąd książka nie mówiła tak jasno o Sercu Pana Jezusa, żadna nie odsłaniała tylu horyzontów. I dotąd jeszcze wśród tylu podręczników nie ma żadnego praktyczniejszego, bogatszego, sugestywniejszego”. Kaznodziejstwo Jezuitów XVII wieku ukazuje, iż łączyli oni mocno Kult Serca z ewangelicznym obrazem Jezusa Pasterza, tego, który niesie owieczkę wpatrzoną w niego. Ta kompozycja powtarza się w milejczyckim wizerunku, jedynie kształt uszu owieczki, różni je od poprzednich. Mamy tu bowiem stworzenie wybitnie wsłuchane w pasterza, zdaje się wedle biblijnych słów: „Moje owce słuchają mego głosu”. Dziwność tego przedstawienia różni się od wszystkich innych przedstawień tego czasu. Ten detal jest jak wskazówka dla poszukujących drogi za Mistrzem.
Zapytałam przybyłych pielgrzymów: Dlaczego tu przyjechałeś? Co dostrzegłeś, czemu wracasz lub z czym wyjeżdżasz?
W każdej odpowiedzi było wzruszenie i emocje.
Rodzina spod Łukowa, ojciec dorosłych synów i ich babcia, przyjechali z intencją wiary dla ich nawrócenia: - Przyjechałem poprosić o nawrócenie dla nich. Ten świat ma wszystko, ale patrzę na ich smutek i zagubienie i ufam, że Bóg da im szczęście. Jestem też wdzięczny za zdrowie - i dodaje: - Dużo teraz lanserstwa, wielu młodych szuka w przyjemnościach tylko, nie potrafią być razem, uciekają w używki.
Pani Wiola z mężem odpowiadają dłuższym świadectwem, on powstrzymuje łzy jak żona opowiada i ściska ją za rękę: - Dostaliśmy obrazek, przyjechaliśmy tu 3 lata temu. To dla nas miejsce pełne łask, zakochaliśmy się w tym miejscu jako małżeństwo, umacnia nas to do przetrwania tego, co trudne i kochania siebie i dzieci i Jezusa w końcu. Tu usłyszeliśmy o wskrzeszeniu, kiedy podczas pielgrzymki jedna z kobiet w trakcie Eucharystii zmarła i podczas mszy mąż krzyczał do Jezusa, żeby nie odbierał mu żony i po kilku minutach kobieta ożyła. Drugim razem byliśmy świadkiem uratowania oczu dziecka. Ten obraz żyje, daje nadzieję, miłość. Potem sama przytula mnie nagle serdecznie:- Zatrzymują się racjonalne myśli, z zazdrością serca obserwuje tłumy w ciszy zapatrzone w Jezusa. Nie ma tam oprócz Niego nic, ani dzieł sztuki, malowideł, jest zapach wiekowego drewna, świec i wspólnota ludzka, jakoś dziwnie niemająca granic, różnic. Tu jest cisza, to najbardziej namacalne, poza hałasem mediów, prac, plotkarstwu i złorzeczeń cierpienia trudnego niezrozumiałego po ludzku. Tu jest pokój serca i dlatego warto tu przybyć, znaleźć sposób na niesienie wszystkiego co trudne.
Wspólnota Świętego Michała Archanioła przyjechała tam z Gdańska, rodziny z dziećmi, jak powiedziała pani udająca się z plecakiem i karimatą już po godz. 21.30, po skończonych uroczystościach, do kościoła: - Dopiero zaczynamy nocną adorację. Dla nas to piękne wydarzenie, bo będziemy bardzo długo z Jezusem. Jesteśmy z Kaszub, jechaliśmy 9 godzin. Dzieci tu będą odmawiać różaniec i leżą krzyżem wynagradzając Najświętszemu Sercu za grzechy nas i Ojczyzny.
Zwieńczeniem tego uroczystego dnia było nocne czuwanie pielgrzymów.
Nowe sanktuarium w Milejczycach ma stać się miejscem modlitwy, pojednania i duchowego umocnienia dla wszystkich, którzy tu przybędą. Jak powiedział proboszcz parafii, ks. Rosłon: - Jezus został ukazany na obrazie z otwartym Sercem jako Dobry Pasterz – ten, który, jak w Ewangelii, zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, by szukać jednej zagubionej. To jest obraz 13 obietnic: dwunastu obietnic Najświętszego Serca Jezusowego i tej trzynastej – obietnicy Dobrego Pasterza: Aż ją znajdę
Agnieszka Szelągowska-Węgrzyn, fot. ASW
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze