- "Poradnik..." przypomina tę ważną prawdę, że za nasze bezpieczeństwo odpowiadamy przede wszystkim my sami. Służby ratownicze odgrywają ważną rolę, ale w pierwszej kolejności to domownicy powinni wiedzieć, jak się zachować i co robić - naszym rozmówcą jest Robert Klonowski - zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Ludności i Zarządzania Kryzysowego w MSWiA, współautor "Poradnika bezpieczeństwa", ekspert zajmujący się ochroną ludności i zarządzaniem kryzysowym.
- Po co "Poradnik...", w ogromnym nakładzie trafił do naszych skrzynek pocztowych?
- Znaczna większość Polaków ma już w swoich domach "Poradnik...", który na zlecenie rządu trafił do skrzynek pocztowych w liczbie około 17 mln . To powszechne i podręczne kompendium wiedzy, opracowane przez 60 ekspertów z różnych dziedzin. Poradnik jest elementem programu ochrony ludności i obrony cywilnej, przygotowanym wspólnie przez MSWiA, MON i RCB - Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Tematyka broszury, dotyczy przede wszystkim reagowania na różnorodne kryzysy, klęski żywiołowe, awarie, blackout, dezinformację i zagrożenia hybrydowe, a także na wypadek konfliktu zbrojnego. To projekt związany z tematyką budowania odporności społecznej związanej z wyzwaniami XXI wieku oraz wielu kryzysów z tym związanych. Poradnik wzorowany jest na szwedzkim pomyśle i skandynawskich rozwiązaniach obrony cywilnej i powszechności edukacyjnej związanej z tematyką profilaktyki cywilnej, istniejącej tam od wielu już lat. W Polsce broszura ta wywołała sporą debatę - od krytyki, po wątpliwości i pozytywne reakcje.
- Co zawiera?
- Autorzy skupili się na podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Znajdziemy tam informacje m.in. o konieczności posiadania czujników dymu i czadu, przygotowania apteczki i zapasów wody, o zasadach ewakuacji, o zachowaniu się w razie przerwy w dostawie prądu lub gazu i reagowaniu na sygnały alarmowe.
- Co jest ważniejsze, sprzęt czy wiedza?
- Wiedza, według strażaków i ratowników, w praktyce ratuje życie. Problemem wydaje się być nie sama treść "Poradnika...", lecz brak powszechnej świadomości radzenia sobie podczas realnych kryzysów. Najczęstsze tragedie wynikają nie z braku sprzętu, ale braku wiedzy i nawyków. Wydaje się także, że istnieje jednocześnie potrzeba lokalnych spotkań informacyjnych, działania w szkołach i instytucjach społecznych, wsparcia seniorów i osób samotnych, oraz realnego doposażenia mieszkań np. w czujniki.
- Bezpieczeństwo zaczyna się w domu.
- Tak i "Poradnik..." przypomina tę ważną prawdę, że za nasze bezpieczeństwo odpowiadamy przede wszystkim my sami. Służby ratownicze odgrywają ważną rolę, ale w pierwszej kolejności to domownicy powinni wiedzieć, jak się zachować i co robić.
- Warto więc zastanowić się, wraz z lekturą poradnika, czy nasz dom jest naprawdę przygotowany na sytuację kryzysową. Czy zatem "Poradnik..." jest odpowiedzią na ten trudny czas w jakim żyjemy? Dlaczego powstał właśnie teraz?
- My w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji od dłuższego czasu, odkąd zaczęliśmy pracę nad Ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej i o tym ogromnym zadaniu, jakim jest budowa odporności społecznej, wiedzieliśmy że musimy znaleźć jakiś sposób na to, żeby tę odporność społeczną w sposób powszechny zbudować. Wiedzieliśmy, że bezpieczeństwo zaczyna się od świadomości zagrożeń, czyli tego co może nas spotkać niestety również w naszych własnych domach i ta napięta sytuacja geopolityczna tylko wzmocniła nasze pragnienie i dążenie do tego, żeby to zwiększenie świadomości zagrożeń zwiększyć i taka jest właśnie podstawowa rola "Poradnika...". Identyfikowaliśmy istnienie takich poradników w krajach europejskich. Po wizycie w Polsce, w 2024 roku, Ministra Obrony Cywilnej Szwecji, który pokazał nam swój szwedzki poradnik i przedstawił nam plany wysyłania go do wszystkich gospodarstw w Szwecji, uznaliśmy to za drogę godną naśladowania tym bardziej, że Szwedzi przygotowali swój poradnik również w języku polskim dla Polaków. Podobnie zrobili też Norwegowie.
Zaczęło się to wszystko jesienią 2024 roku i potem w sposób naturalny zawiązała się współpraca trzech kluczowych instytucji z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju - Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Obrony Narodowej i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które opracowało swój poradnik "Bądź Gotowy" w 2022 roku. Jednocześnie, ważna była dla nas powszechność zaistnienia tego poradnika nie tylko w wersji internetowej, ale podjęliśmy wysiłek także finansowy, aby dostarczyć go w wersji papierowej do wszystkich gospodarstw domowych w Polsce.
- Czy jest to narzędzie realnego przygotowania do kryzysu, czy raczej uświadomienie opinii publicznej, pewnej oferty edukacyjnej?
- Myślę, że i jedno i drugie, gdyż na poradnik należy spojrzeć jak na książkę kucharską bezpieczeństwa, kiedy nie czytamy jej od deski do deski z wypiekami na twarzy, ale raczej gdy potrzebujemy przygotować konkretną potrawę, wtedy po nią sięgamy, żeby dowiedzieć się, jak ją przygotować. Poradnik ten zawiera konkretne wskazówki, jak przygotować się do różnych zagrożeń i sytuacji kryzysowych, które mogą wystąpić w naszym życiu codziennym. Z jednej strony możemy te informacje użyć wcześniej, sięgnąć po to, żeby przygotować się prewencyjnie lepiej do nich, a z drugiej strony, w momencie gdy ta sytuacja nastąpi, możemy skorzystać z "Poradnika...", który podpowie, jak w danej sytuacji się zachować.
- Na przykład...
- Żeby być konkretnym, weźmy coś, co może się wydarzyć w każdym miejscu, czyli długotrwały brak prądu. I tu zachęcam do zajrzenia do rozdziału pt. "Blackout", po to, aby przygotować dom i uświadomić sobie jak przygotować dom i mieszkanie w momencie, kiedy tego prądu zabraknie. Są tu konkretne wskazówki, jak te trudne momenty przetrwać.
- Poradnik odwołuje się do uświadomienia czytelnikowi własnej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo. Balansuje to na pewnej cienkiej linii niepewności, czy zwalnia to służby państwowe z wywiązywania się ze swoich obowiązków dbania o obywateli w czasie zagrożenia?
- Z odpornością społeczną jest tak, że albo ją się buduje razem, czyli państwo razem z obywatelami, albo ta odporność po prostu nie powstanie. Nie jest w stanie zbudować tego ani oddzielnie rząd, bez wsparcia obywateli, ani nie są w stanie zbudować tej odporności sami obywatele, zrzeszeni nawet w najlepszych NGO-sach, bez poparcia państwa. To najważniejszy warunek tworzenia odporności, że buduje się ją na zaufaniu społecznym, a ono w Polsce niestety szoruje po dnie... Jesteśmy krajem, który ma jeden z najniższych poziomów zaufania społecznego na całym świecie, nie tylko w Europie. W Polsce ludzie nie ufają sobie i między instytucjami, nie ufa się rządowi, a on obywatelom. Dlatego jednym z zadań "Poradnika..." jest to, żeby tę sytuację odwrócić i rozpocząć długotrwały, trudny i niezbędny, proces budowania zaufania społecznego, by na tym budować nasz gmach odporności społecznej. Innej drogi nie ma.
- Kiedyś w szkołach było przysposobienie obronne, teraz wiedza o obronie cywilnej, ewakuacji czy pomocy sobie w sytuacjach kryzysowych, jest na wagę złota. Czy planujecie państwo konkretne projekty edukacyjne, np. w szkołach, samorządach, wspólnotach, które edukowałyby szerzej?
- Oczywiście, że tak. Tworzenie odporności, to jest proces, a nie wydarzenie, że zrobimy i będzie. Jest to proces długotrwały, podobnie jak zaufanie społeczne, i jest rozciągnięty w czasie, ale trzeba go regularnie, jak roślinę, pielęgnować i podlewać, po to, żeby mógł wzrastać. Jeśli chodzi o odporność społeczną, zeszły rok poświęcony był na przygotowanie "Poradnika...". Zabrało nam to 8 miesięcy, potem musieliśmy, zgodnie ze wszelkimi procedurami, zorganizować wedle reguł, zamówienia, ponieważ ze względu na swoją wielkość, był to przetarg unijny na wydruk i dystrybucję, która zakończy się w całym kraju 31 stycznia 2026 roku. Wtedy rozpoczynamy kolejny krok, a są nim powszechne warsztaty ochrony ludności, czyli "Poradnik..." w praktyce. Zapowiadane są tysiące warsztatów, w których wezmą udział setki tysięcy osób, a może i kilka milionów. Będą to albo 2 kursy 8 godzinne, realizowane w cyklu 2 x 4 godziny po południu lub 1 dzień weekendowy. Będziemy ćwiczyć w praktyce. Będzie tam 5 konkretnych ćwiczeń i niezbędna teoria. Ćwiczenia te będą dotyczyły sprawdzenia, w jak bezpiecznym mieszkaniu, domu, mieszkam, jak jestem przygotowany na długotrwały brak prądu, czy potrafię udzielać pierwszej pomocy, jak dobrze jestem przygotowany do potencjalnej ewakuacji, oraz przygotowanie własnego rodzinnego planu kryzysowego, tego, który jest na końcu "Poradnika...". Wiemy, że wielu go nie czyta i niewielu go wypełni, chcemy jednak, by każdy uczestnik warsztatów wyszedł z nich z bardzo konkretną wiedzą i swoim planem na kryzys.
- Wasze działania spotykają się z zainteresowaniem?
- Tak. Widzimy, co się dzieje i cieszy nas, że ten poradnik spotyka się z bardzo dużym zainteresowaniem, że nikt nie jest obojętny. Widząc, jak dużo jest niezrozumienia, chcemy teraz na spokojnie tłumaczyć i przygotowywać społeczeństwo do różnego rodzaju sytuacji kryzysowych, do tego, żeby poczuli się bezpieczniej. Nie mówimy o wojnie, choć ona też jest możliwa, przecież toczy się ona u naszego sąsiada, więc jest bliżej niż nam się wydaje, natomiast mówimy o tym, że w ciągu roku znowu zginęło 500 osób w pożarach, we własnych domach. Chcemy przekazać informacje, żeby mieszkańcy naszego kraju zrobili wszystko, aby ani ich zdrowie, ani dom, ani żadna ich własność, nie były tym, co przepadnie. Podstawowe zasady są właśnie w "Poradniku bezpieczeństwa". Te zagrożenia są duże i groźne, pamiętajmy jednak, że bardzo często zabija nas nie to, czego się boimy.
- Kto brał udział w przygotowaniu treści poradnika?
- MSWiA, MON i RCB, tj. ponad 100 ekspertów zaangażowanych w tworzenie zarówno treści jak i formy poradnika. Grafika, układ i kolorystyka i cały zakres merytoryczny przygotowywany był przez ekspertów w wielu dziedzinach, ze strony rządowej, samorządowej i społecznej, to było naprawdę wspólne działanie. Poradniki udało nam się znaleźć w ponad 20 krajach, nie tylko w Europie, ale i np. w USA, w Japonii, w Korei Południowej. Korzystaliśmy z ich doświadczeń. Co ciekawe - niezależnie od kraju, jakieś 70 procent treści tych poradników zawsze dotyczy tego samego. Pokazuje to jak uniwersalne są to zagadnienia i jak ta potrzeba bezpieczeństwa jest powszechna, a także, że "Poradnik...", jako narzędzie budowania odporności społecznej, jest naprawdę skuteczny. Wyprodukowaliśmy w wersji papierowej 16 mln 800 tys. egzemplarzy. Ogromna operacja logistyczna i przedsięwzięcie, jakie w tym stuleciu jeszcze na taką skalę nikt nie robił, no, może poza "Konstytucją", którą wysłano w 1997 r. Udało nam się i jest to nasz wspólny ogromny sukces.
- Które wskazówki, według pana, są kluczowe przez pierwsze 10 minut zagrożenia, np. pożarowego czy też wojennego?
- To wymagające pytanie, ponieważ te zagrożenia mają zupełnie inny charakter i wymagają innych działań. Jeżeli chodzi o pożar i pierwsze 10 minut, to są takie badania, które pokazują, że jeżeli w momencie, gdy np. w mieszkaniu zapaliłaby się choinka, to w ciągu dwóch minut od tej choinki zajmuje się całe pomieszczenie i już jest w ogniu. Jeśli wyobrazimy sobie taki pożar w środku nocy to, wtedy nasze szanse na bezpieczną ucieczkę są nikłe. Najlepsza rada w przypadku pożaru, to żeby nie lekceważyć tego zagrożenia, bo po pierwsze - pożar rozwija się szybciej niż nam się wydaje i w takiej sytuacji priorytetem jest tylko i wyłącznie ratowanie własnego życia. Jeżeli to nie jest maleńki pożar, który jesteśmy w stanie ugasić, w jakiś sposób, a proszę przypomnieć, że chociaż mamy w samochodach obowiązkową gaśnicę, to nie ma tego obowiązku w domach. Kto z nas ma w domu gaśnicę? Taki mały pożar ugasić jest w stanie może 1 proc. społeczeństwa. O tym też mówimy w "Poradniku..." - wydaj kilkadziesiąt złotych, a już poczujesz się bezpieczniej. Generalnie jednak w zagrożeniu pożarowym ratujemy życie i zdrowie - uciekamy, zostawiając gaszenie strażakom i nigdy nie wracamy po nic, ani po dokumenty, ani po telefon komórkowy. Proszę pamiętać, że większość ofiar pożarów najpierw się truje gazami pożarowymi, przede wszystkim tlenkiem węgla i innymi, bo jeżeli palą się tworzywa sztuczne typu pianka polieturanowa, to wtedy wydziela się cyjanowodór i wiele innych gazów toksycznych, których nie widać, a które mogą nas zabić o wiele szybciej, niż nam się wydaje. Te dwie rady uważam za najważniejsze w przypadku pożaru. Zachęcamy do tego, żeby stworzyć sobie taki rodzinny plan ewakuacji, jeżeli uciekamy z różnych pomieszczeń w różny sposób np. z domu parterowego przez okna, nie jesteśmy pewni, czy wszyscy domownicy opuścili bezpiecznie dom, ustalmy sobie, w którym miejscu się spotykamy przed domem, wydaje się to prozaiczna i oczywista rzecz, ale w sytuacji prawdziwej paniki i realnego zagrożenia sprawy oczywiste nie są. Ustalmy jedno miejsce, np. bramę wjazdową na posesję, bo tam będą przyjeżdżały służby ratunkowe też, jeżeli kogoś będzie brakowało, można od razu przekazać strażakom, że ktoś został.
- A zagrożenia wojenne?
- Jeśli chodzi o zagrożenia wojenne, to np. tak jak mieliśmy ostatnio wlot dronów do Polski, wtedy naprawdę zalecam słuchanie oficjalnych komunikatów służb i rządu oraz ministerstw odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo. Widać, jak wielkim niebezpieczeństwem jest dezinformacja, czy misinformacja, pokazuje też to przykład ukraiński, że jest to jedno z rodzajów narzędzi wojennych, czyli po prostu sianie chaosu i robienie ludziom wody z mózgu, po to, żeby zdestabilizować funkcjonowanie państwa. Wiem, że to jest niepopularne i trudno się tego słucha, ale zachęcam do tego i jest to jedno z naszych przykazań "Poradnika bezpieczeństwa", na ostatniej stronie, żeby słuchać oficjalnych komunikatów rządowych. W sytuacji realnego zagrożenia jest to coś, co może zdecydować o naszym życiu.
- Szwedzi wydali swój poradnik po polsku, a my?
- Prócz wersji papierowej, nasz opublikowany jest na poradnikbezpieczenstwa.gov.pl w języku angielskim oraz w języku ukraińskim. Mamy również tłumaczenia na język białoruski i na język litewski, ale jeszcze go nie opublikowaliśmy. Planujemy opracowanie "Poradnika..." w wersji dla osób z niepełnosprawnościami. Chcemy też przygotować wersję dla małych dzieci.
Zachęcam wszystkich do korzystania ze specjalnej aplikacji, którą przygotowała Państwowa Straż Pożarna na www.gdziesieukryc.pl
Agnieszka Szelągowska, fot. OSP Sobiatyno
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze