20 października jedna z klas Szkoły Podstawowej nr 1 w Siemiatyczach świeciła pustkami. Dlaczego rodzice nie posłali dzieci do szkoły?
Protest
Do naszej redakcji rodzice przynieśli apel skierowany do dyrektora Jedynki, burmistrza Siemiatycz, Rzecznika Praw Dziecka, Kuratorium Oświaty w Białymstoku, Prezesa Sądu Okręgowego w Białymstoku, Wojewody Podlaskiego, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemiatyczach, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Siemiatyczach i Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach. Oto jego treść:
"My, rodzice uczniów klasy (...) Szkoły Podstawowej nr 1 w Siemiatyczach, prosimy o natychmiastową interwencję w sprawie bezpieczeństwa naszych dzieci oraz zdrowia jednego z uczniów. Jednym z uczniów (...) jest (...), chłopczyk z poważnymi problemami rozwojowymi. (...). Codzienna agresja dezorganizuje pracę na lekcjach. Uczeń ubliża nauczycielom, bije nasze dzieci, rzuca krzesłami, używa niebezpiecznych przedmiotów. W czasie przerw też dzieci nie mają nigdzie azylu. Nasze dzieci nie chcą chodzić do szkoły. Dzień wcześniej dostają gorączki, nie śpią po nocach, mają biegunkę i wymioty. Już tym wieku wymagają pomocy psychologicznej. Rodzą się fobia szkolna i lęk przed wyjściem z domu. Ze szkoły przychodzą pobite, poranione, przerażone i zapłakane. Niezliczoną liczbę razy do szkoły wzywana była policja. Agresja tego dziecka objawia się nawet wobec policjantów, którzy nie mogą przecież zakuć małego chłopca w kajdanki czy umieścić w areszcie. Nauczyciele wobec agresji chłopca, wzywają dyrekcję. (...). Żaden nauczyciel nie chce z nim siedzieć. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim III Wydział Rodzinny i Nieletnich ma wiedzę na ten temat ze szkoły i policji oraz ma narzędzia prawne, ale jest bezczynny!
Uważamy, że to dziecko jest krzywdzone przez zaniedbanie jego rodziców i sąd. Powinno być pod opieką lekarzy i terapeutów w specjalistycznym ośrodku. Dałoby to mu szansę na leczenie i normalny rozwój. (...)
Nasze dzieci są bite i ranione każdego dnia.
Oświadczamy, że nasze dzieci nie będą posyłane do szkoły, jeżeli państwowe instytucje sąd, szkoła, ministerstwo, kuratorium, RPO i inne nie zapewnią naszym dzieciom bezpieczeństwa.
Co jeszcze ma się wydarzyć, do jakiej musi dojść tragedii, żeby państwowe instytucje wzięły się do roboty?!".
Dwadzieścia kilka podpisów. Apel zawiera poważne zarzuty wobec szeregu instytucji i rodziców chłopca.
Zdaniem protestujących rodziców
Czy rzeczywiście problem jest aż tak poważny?
- Wracamy z właśnie z komendy policji. Nasze dzieci zostały kolejny raz pobite! To trwa już kilka lat. Nikt z tym nic nie robi! Jakiś czas miał nauczanie indywidualne - mówi jedna z mam.
- Proszę uwierzyć, to nie są jakieś drobne dziecięce wybryki, niesnaski. W drobne sprawy między dzieciakami lepiej się nie wtrącać, bo można zrobić im niedźwiedzią przysługę. Raz jeden dostanie bęcki, raz drugi. Pogodzą się i już. Tu już nie żarty. Syn już w niedzielę wieczorem ma gorączkę, a rano biegunkę. Nie chce iść do szkoły. Boi się - opowiada ojciec ucznia.
- Nasze dzieci muszą siedzieć cicho na lekcjach. On może chodzić, krzyczeć i rzucać krzesłami. Dzieci się nie uczą, tylko patrzą, żeby czymś nie dostać. To się musi skończyć! Nawet pan sobie nie wyobraża, co tam się dzieje! Cały czas wzywana jest policja. I co oni mogą zrobić? Nic. Mały dzieciak ma jakiś problem, nie panuje nad emocjami. Nie odpuścimy! - deklaruje kolejny rodzic.
Pusta klasa, dyrektor apeluje
20 października rodzice solidarnie nie posłali dzieci do szkoły. Tego samego dnia dyrektor Radosław Kondraciuk wystosował do nich pismo następującej treści:
"Szanowni Państwo
Tak jak Państwo, jesteśmy bardzo zaniepokojeni sytuacją w klasie (...). Jest to dla nas wszystkich bardzo trudna sprawa, na którą niestety nie mamy do końca wpływu. Pracownicy szkoły starają się minimalizować zagrożenie, ale nie w każdym przypadku to się udaje. Tak samo jak Państwo, chcielibyśmy, aby uczniowie w klasie (...) czuli się bezpiecznie i w komfortowych warunkach uczęszczali na lekcje.
Szkoła nieustannie monitoruje sytuację i informuje tak Rodziców, jak i odpowiednie organy. W bieżącym roku szkolnym, oprócz wezwania na interwencję patrolu policji, informowaliśmy już Sąd Rodzinny w Bielsku Podlaskim. Wychowawca klasy przeprowadził szereg działań wychowawczych, takich jak: zajęcia z psychologiem, zajęcia z funkcjonariuszem Policji oraz zajęcia integrujące zespół klasowy.
W ubiegłym tygodniu przeprowadziłem rozmowę z matką ucznia i wręczyłem pismo z prośbą, aby rozważyła przeniesienie go na indywidualne nauczanie. W dniu dzisiejszym otrzymałem pismo, z którego wynika, że matka proponuje aby (...) przeszedł na nauczanie w formie zindywidualizowanej ścieżki edukacyjnej*, czyli część lekcji miałby w formie indywidualnej, a część z klasą.
Opis sytuacji w klasie (...) przedstawiłem w piśmie, które w dniu dzisiejszym wysłałem do Sądu Rodzinnego w Bielsku Podlaskim z prośbą o niezwłoczną interwencję.
Jednocześnie zwracam się do Państwa z prośbą, aby od jutra uczniowie wrócili do szkoły, ponieważ ich nieobecność jest z ogromną stratą dla nich samych. Deklaruję, że dopóki nie zostaną podjęte jakieś wiążące decyzje, co do rozwiązania tego problemu, przydzielę do klasy pedagoga, który będzie na lekcjach i przerwach przy (...)".
Zdaniem mamy chłopca
Tyle rodzice i dyrekcja. Czy sprawa jest na pewno tak jednoznaczna? Rozmawialiśmy z mamą chłopca, chce jak najlepiej dla swego dziecka. Uważa, że to szkoła nie staje na wysokości zadania i nie zapewnia np. należytej opieki dyżurnego nauczyciela na przerwach. Jej syn natomiast bywa prowokowany i zaczepiany przez inne dzieci. Mówi, że poinformowała o tym sąd i kuratorium. Jak twierdzi, w pierwszej klasie proponowała, że zaopatrzy syna w osobistą kamerę, która pozwoli jej ocenić zachowanie i stan zdrowia syna. Wg niej, inni rodzice nie wyrazili na to zgody.
Czy szkoła zrobiła wszystko?
Czy szkoła zrobiła wszystko, co w jej mocy, by zapewnić odpowiednie warunki nauki wszystkim dzieciom, również temu chłopcu?
- Zapewniam, że szkoła, mimo że obecnym stanie prawnym w znacznej mierze ma związane ręce, robi wszystko, by zapewnić naszym dzieciom komfortowe i bezpieczne warunki nauki - zapewnia dyrektor Radosław Kondraciuk. - Nie zamiatamy pod dywan. O wszystkich poważniejszych problemach, w tym i o tym, powiadamiane są kuratorium, sąd i rodzice. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że w podczas przerw opieka jest nienależyta. Mimo że korytarze są długie, że dochodzą do tego toalety i schody, uważam, że dyżurujący nauczyciele szybko i skutecznie reagują na każdy przejaw niewłaściwego zachowania uczniów. Incydentom nie da się zapobiec. Zawsze jednak jest potem rozmowa wychowawcza i dowiadują się o tym rodzice. Co do gorącej wciąż jeszcze sprawy, to nie wolno mi zdradzać szczegółów. Jestem jednak w kontakcie z rodzicem i kuratorium i wierzę, że wszystko jest na dobrej drodze. Dopóki problem nie zostanie rozwiązany, nasz pedagog będzie przy uczniu na lekcjach i przerwach.
Chociaż dyrektor nie zdradził żadnych szczegółów, z naszych informacji wynika, że w ciągu 5 ostatnich lat dyrekcja co najmniej kilkakrotnie zawiadamiała o problemie sąd rodzinny.
Co na to policja?
Zapytaliśmy, ile razy w latach 2021 2025 policjanci Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach podejmowali interwencje na terenie Szkoły Podstawowej nr 1 w Siemiatyczach w związku z zachowaniem uczniów tej szkoły lub zagrożeniem ich bezpieczeństwa.
- W tym okresie policjanci naszej komendy 26-krotnie podejmowali interwencje na terenie tej placówki, w związku z zachowaniem uczniów szkoły, lub zagrożeniem ich bezpieczeństwa - mówi asp. Kamil Jaroć, oficer prasowy KPP Siemiatycze.
Policjanci z Siemiatycz sporządzili 18 notatek urzędowych o podejrzeniu demoralizacji małoletnich lub ich niebezpiecznym zachowaniu na terenie SP1 dla Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim.
Zapytaliśmy też, jakie procedury obowiązują policjantów w wypadku interwencji związanych z niebezpiecznym lub agresywnym zachowaniem małoletnich.
- Funkcjonariusze podejmują czynności zgodnie z przepisami ustawy z dnia 9 czerwca 2022 r. o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich oraz obowiązującymi przepisami wewnętrznymi - mówi Jaroć. - W sytuacji ujawnienia zachowania małoletniego, które może stwarzać zagrożenie dla życia lub zdrowia innych osób, policjanci w pierwszej kolejności zapewniają bezpieczeństwo wszystkich uczestników zdarzenia i podejmują działania mające na celu przywrócenie porządku publicznego. Ustalają okoliczności zdarzenia, dane uczestników oraz świadków, a także sporządzają stosowną dokumentację z interwencji. W przypadku, gdy zachowanie małoletniego nosi znamiona przejawów demoralizacji lub czynu karalnego, policja niezwłocznie informuje właściwy sąd rodzinny. W zależności od charakteru zdarzenia, policjanci mogą również powiadomić rodziców lub opiekunów nieletniego, szkołę oraz inne instytucje wspierające wychowanie i opiekę nad dziećmi i młodzieżą, takie jak ośrodek pomocy społecznej lub poradnia psychologiczno pedagogiczna. Celem naszych działań w takich przypadkach jest zapewnienie bezpieczeństwa, zapobieganie dalszym negatywnym zachowaniom oraz wsparcie procesu wychowawczego małoletnich.
Kuratorium
Sprawa znana jest kuratorium. Jak poinformowała nas Monika A. Kalicka, specjalistka Zespołu ds. Obsługi Medialnej Kuratorium Oświaty w Białymstoku, w 2022 r. prowadzona była kontrola, w czasie której dyrekcji wydano zalecenia, a podczas rekontroli w roku 2023 stwierdzono, że zalecenia zostały wykonane.
Czy kuratorium posiada instrumenty prawne do zapewniania bezpieczeństwa uczniom?
- Zgodnie z art. 68. ust. 1, pkt 6 ustawy Prawo Oświatowe, to dyrektor szkoły lub placówki "wykonuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę lub placówkę" - odpowiada Kalicka. - Kuratorium jest w stałym kontakcie z dyrektorem szkoły.
Dzieci wróciły na lekcje. Chłopiec też wrócił do szkoły. 23 października, doszło, niestety, do kolejnego bardzo niebezpiecznego incydentu. Agresję skierował przeciwko dzieciom zbierającym datki na cel charytatywny. Nad jego zachowaniem nie udało się zapanować nauczycielowi, który, zgodnie z obietnicą dyrektora, przy nim czuwał. Chłopiec pobił czworo dzieci. Wezwano pogotowie ratunkowe i policję. Agresywny uczeń został odwieziony do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, jednak mama nie wyraziła zgody na jego hospitalizację. Kolejny rodzic złożył na policji zawiadomienie o pobiciu jego syna. Rodzice mówią, że nie poślą dzieci do szkoły.
- Zawieziemy (...) do sądu w Bielsku, żeby tam wpadł w szał. Może wtedy sąd się obudzi - mówi ojciec pobitej dziewczynki. - Jak straszył przedszkolanki, że je powystrzela z pistoletu mamy, albo zarżnie nożem, też sąd nic nie robił!
Sprawa jest delikatna, dotyczy dzieci. Miejmy nadzieję, że na wysokości zadania staną dorośli: szkoła, sąd, policja, rodzice - również mama chłopca, kuratorium i poradnia pedagogiczno - psychologiczna. Dzieci chętnie będą chodziły do szkoły, ich kolega zaś dostanie wszelką pomoc.
*Zindywidualizowana ścieżka kształcenia to forma wsparcia uczniów, którzy mają problem z funkcjonowaniem szkolnym, np. przejawiają fobię szkolną, z depresją lub innymi problemami, w tym w relacjach z rówieśnikami, z czasową lub przewlekłą chorobą, z zaburzeniami w zachowaniu, uniemożliwiającymi pracę w zespole, z zaburzeniami w funkcjonowaniu społecznym. Dyrektor, po uzyskaniu opinii poradni psychologiczno pedagogicznej, organizuje kształcenie, pozwalając na odbywanie części zajęć z klasą bądź indywidualnie.
jsw, zdjęcie ilustracyjne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze