Reklama

Płynąca droga w Putkowicach

W gminie Drohiczyn, w Putkowicach Nadolnych, latem remontowano drogę w ramach prac poscaleniowych.

- Na początku mówili, że będzie asfalt - opowiada Anna Niedbało, mieszkanka wsi. - Na początku, jak ten pan geodeta, co te scalania robił, wytyczał drogę - mówił o asfalcie. Bo zapytałam, czemu taką szeroką drogę robi. Później było zebranie u nas we wsi, powiedzieli, że na asfalt pieniędzy zabraknie. Jak zostanie z asfaltu lanego do Chutkowic, to może wtedy. A tu, że zrobią porządną drogę żwirową. Żwirówka była. Tylko, że tu jest glina. Po deszczu się nie dało wjechać wcale. Chodziłam do gminy, to nawieźli gruzu. Samego gruzu i było okej. To powiedzieli, że teraz to zrobią taką piękną, że sobie z balkonikiem będę elegancko spacerować. A teraz to chyba tylko go ciągać za sobą... Przyjechała firma, wzięli cały spód, zdarli jeszcze tu na górze, że rów będzie. Mówię "Panie, tu jest glina". A on do mnie, że się baby nie znają na budowie. No to dobra, róbcie, jak chcecie. Jeszcze mąż mówił "Odpuść, niech robią". No to zrobili. Wystarczy, że popadało, to wszystko płynie. No nie tak powinno to wyglądać. Już się robią koleiny, dziury.

Pani Ania mówi, że zgłaszała problem sołtysowi, ten obiecał dać znać burmistrzowi (to droga gminna) i radnemu powiatowemu (bo prace wykonywano w ramach scaleń).

Reklama

- I nic. Chwalą się drogami poscaleniowymi. Też niesprawiedliwe, bo w Śledzianowie w ogóle nie ma posesji, a zrobili asfalt miedzy polami. Za Wierzchucą, przez kolonię do Śledzianowa bezpośrednio. I ja do Sylwka Zgieruna mówię "Słuchaj, dlaczego tam jest asfalt, a ja nie mogę mieć asfaltu". To mi odpowiedział, że tam jest obiekt sakralny. Ale myśmy teraz jechali z cmentarza tym asfaltem. Akurat tak jak u nas - przy asfalcie stoją tylko trzy domy. U nas też są trzy posesje. Oni mają asfalt. A tu nawet żwirowej drogi porządnej nie ma.

Pani Anna zwraca też uwagę na kwestię bezpieczeństwa:

Reklama

- Karetka, straż pożarna nie dojadą, ugrzęzną. Oznaczenia też słabe. Ostatnio karetka do nas przyjechała zamiast do sąsiadów, bo ich tak nawigacja poprowadziła. Jak się wzięli za tą drogę, to ten znak co od asfaltu kieruje do nas, powalili. Leżał w rowie chyba z miesiąc czasu, zarośnięty. Po tym jak zgłosiłam do gminy wyciągnęli z tego rowu, położyli na poboczu. Żartowałam do męża "Patrz, nasz znak już wytrzeźwiał i próbuje wyleźć z rowu". W końcu go postawili.

Zwraca też uwagę na brak barierek:

- Jak od nas się wyjeżdża w stronę Drohiczyna, jest mostek (przepust - ak). To już jakiś czas temu droga robiona. Ale barierki brak. Jeszcze nasz Sylwek pracował w starostwie i mówię mu na zebraniu we wsi, że tam by się przydała barierka, bo jak ślizgawica będzie, to można wjechać do rowu. A on mówi "Jak spadniesz, to wyleziesz". To tak bezczelnie. I siedział i Borzym, i ludzie, i śmiech zrobili. Gdzie bezpieczeństwo? Bo na przykład - jak się jedzie tym nowym asfaltem, co jest Ostrożany - Drohiczyn, no to tam pięknie porobione! Barierki na mostkach i wszystko. A tu żadnego zabezpieczenia!

Reklama

Zwróciliśmy uwagę staroście. Zapewnił, że przyjrzą się sprawie:

- Drogi maja pięcioletnią gwarancję. Jeśli coś się psuje, wykonawca ma obowiązek to poprawić. Najlepiej zgłaszać uwagi do wydziału geodezji w starostwie, które nadzorowało te prace - powiedział nam Mariusz Cieślik.

ak, fot. ak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama