Nie ma tygodnia bez zgłoszenia o oszustwach. Ludzie tracą oszczędności życia.
Do siemiatyckiej komendy zgłosiła się 39-latka, która padła ofiarą oszustwa metodą "na pracownika banku". Z jej relacji wynika, że najpierw zadzwonił do niej mężczyzna, który przedstawił się jako konsultant parabanku i poinformował, że kobieta rzekomo próbuje zaciągnąć kredyt. Gdy zaprzeczyła poinformował, że sprawa zostanie zgłoszona do jej banku i że wkrótce ktoś się z nią skontaktuje. Po chwili zadzwonił kolejny mężczyzna, który podawał się za pracownika banku. Oświadczył, że środki kobiety są zagrożone i polecił jej przekazywać kody, które otrzymywała na telefon oraz na pocztę e-mail. Tłumaczył, że w ten sposób bank zabezpieczy jej pieniądze przed oszustami. W rzeczywistości, przekazując kody autoryzacyjne, kobieta umożliwiła przestępcom dokonanie transakcji z jej konta. W efekcie straciła blisko 30 tys. zł.
30 października łosiccy policjanci przyjęli zawiadomienie o oszustwie od 59-letniej mieszkanki gminy Łosice. Kobieta natrafiła na portalu społecznościowym na reklamę zachęcającą do inwestycji w złoto. Oferta wyglądała profesjonalnie, zawierała logo znanej firmy i odnośnik do rzekomej platformy inwestycyjnej. Kliknęła w reklamę i zarejestrowała się, podając swoje dane kontaktowe. Po krótkim czasie skontaktował się z nią mężczyzna z obcym akcentem, podający się za konsultanta. Przedstawiał szczegóły inwestycji i przekonywał o jej pewności oraz wysokiej stopie zwrotu. Po jego rozmowie kontakt ponowiła kobieta również z obcym akcentem która instruowała pokrzywdzoną, jak krok po kroku rozpocząć inwestowanie. W rozmowach telefonicznych oszuści nakłonili kobietę do zainstalowania aplikacji Revolut oraz popularnego komunikatora, przez który mieli się z nią kontaktować. Następnie polecali dokonywanie przelewów oraz operacji finansowych, które miały rzekomo pomnożyć jej kapitał. Kobieta przekonana o legalności inwestycji wykonywała kolejne polecenia fałszywych doradców. Po pewnym czasie zorientowała się, że na jej rachunku brakuje znacznych środków, a kontakt z "konsultantami" urwał się. Kobieta straciła ponad 58 tys. zł.
Do wysokomazowieckich policjantów zgłosił się 56-letni mężczyzna, oszukany podczas "inwestowania" na rzekomej platformie finansowej. Znalazł w internecie stronę oferującą szybki i duży zysk na obrocie walutami oraz towarami na giełdzie. Skuszony ofertą podał swoje dane osobowe oraz numer telefonu. Wkrótce po tym skontaktował się z nim "konsultant", który wysłał mu link służący do założenia konta na portalu inwestycyjnym. Następnie polecił, aby mężczyzna wpłacił 1500 zł na wskazane konto, aby uruchomić proces inwestycji. Po kilku dniach z pokrzywdzonym skontaktowała się kobieta, która nakłoniła go do wykonania kolejnego przelewu na kwotę blisko 12.000 zł. Po dokonaniu wpłat 56-latek zaczął otrzymywać liczne telefony z różnych numerów. Oszuści żądali dalszych przelewów, strasząc naliczeniem ogromnych kosztów i strat finansowych, jakie mężczyzna miałby ponieść. Wtedy mieszkaniec powiatu wysokomazowieckiego zorientował się, że padł ofiarą przestępców i powiadomił policję.
Policjanci apelują o ostrożność!
Nie inwestujmy pieniędzy za pośrednictwem nieznanych platform i nie ufajmy osobom, które obiecują szybki zysk. Zanim podejmiemy decyzję finansową, sprawdźmy wiarygodność firmy i skontaktujmy się z zaufanym doradcą lub rodziną. Pamiętajmy, prawdziwe inwestycje nie wymagają pośpiechu, a oszuści zawsze liczą na naszą emocjonalną reakcję. Zachowajmy szczególną ostrożność przy podejmowaniu wszelkich decyzji finansowych! Pracownicy banków nigdy nie informują o zagrożonych pieniądzach i nie żądają od klientów podania loginu, hasła i kodów autoryzacyjnych. Pamiętajmy też, że w celu uwiarygodnienia kontaktu oszuści potrafią na telefonie ofiary wyświetlić numer telefonu lub nazwę instytucji, np. bank czy policja. Dlatego, w przypadku otrzymania takiego telefonu, należy zweryfikować tożsamość dzwoniącej osoby.
Na pocieszenie - udaje się też oszustów zatrzymać.
3 listopada bielscy policjanci zatrzymali podejrzanego o udział w oszustwie metodą "na pracownika banku". Zdarzenie miało miejsce w lipcu tego roku. Do mieszkanki powiatu siemiatyckiego zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika banku. Poinformował 35-latkę, że ktoś włamał się na jej konto i złożył wniosek o duplikat karty płatniczej oraz kredyt na jej dane. Polecił, aby przelała pieniądze na "konto techniczne". Kobieta wykonała kilka przelewów blikiem, łącznie na 24.000 zł. Następnie, zgodnie z poleceniem "doradcy", pojechała do Białegostoku i tam dwukrotnie wzięła kredyt, w łącznej kwocie 40.000 zł. Te pieniądze również przekazała oszustom za pomocą wpłatomatu. Kobieta cały czas utrzymywała łączność telefoniczną z oszustem przekonana, że rozmawia z pracownikiem banku. Ten instruował ją odnośnie każdego kroku, wskazywał placówki bankowe i wpłatomaty, a także jak ma tłumaczyć w banku wypłatę pieniędzy. Kiedy pracownik banku zapytał kobietę, na co potrzebuje pieniędzy, wyjaśniła, że planuje kupić samochód. Niestety, straciła 64.000 zł.
Śledczy z bielskiej komendy pracowali nad tą sprawą i analizowali każdy ślad. Ustalenia doprowadziły ich na Śląsk, gdzie w bankomacie wypłacono część pieniędzy Jak ustalili 36-letni mężczyzna pobrał z bankomatu 9.900 zł. Policjanci pojechali tam i zatrzymali go w mieszkaniu. Usłyszał zarzut oszustwa, grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
ak, fot. policja Zabrze
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze