24 lutego przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zapadł prawomocny wyrok w sprawie zabójstwa w Czartajewie.
Przypomnijmy - do zbrodni doszło w marcu 2023 r. Zmasakrowane zwłoki 80-letniego Kazimierza Ryżko w lesie znalazł wracający z pola inny mieszkaniec Czartajewa. Obok ciała leżała piła łańcuchowa. Wskazywało to na nieszczęśliwy wypadek przy ścinaniu drzewa.
Syn zmarłego i policjanci z Białegostoku byli jednak innego zdania. Potwierdziła to opinia biegłych medycyny sądowej. Wykazała ona, że obrażenia powstały nie od piły, ale były skutkiem pobicia, prawdopodobnie z użyciem kija lub innego podobnego przedmiotu. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku i policjanci wzięli pod uwagę wątek sąsiedzkiego konfliktu o granicę nieruchomości i własność drzew, który trwał wiele lat.
Śledczym udało się odtworzyć przebieg wydarzeń z dnia zbrodni i wytypować podejrzanego. Wszystko wskazywało na to, że gdy Kazimierz Ryżko poszedł ścinać drzewo na swojej działce, zauważył to sąsiad, Mirosław S., i poszedł za nim, w przekonaniu, że tamten robi to na jego nieruchomości. Doszło do zbrodni.
Prokuratura postawiła 70-letniemu mieszkańcowi Czartajewa zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Po uzyskaniu opinii biegłych z psychiatrii i psychologii oceniła, że Mirosław S. działał w stanie ograniczonej w znacznym stopniu poczytalności, co było skutkiem silnego wzburzenia.
Oskarżony nie przyznał się do zabójstwa. W procesie przed sądem okręgowym twierdził, że to on został zaatakowany piłą spalinową, wtedy chwycił, co miał pod ręką i kijem bronił się przed tym atakiem. Zapewniał, że gdy odchodził z tego miejsca, sąsiad stał na własnych nogach i nie miał obrażeń.
Prokuratura domagała się kary 15 lat więzienia. Sąd okręgowy nieprawomocnie skazał 70-latka, zgodnie z zarzutem z aktu oskarżenia, na 10 lat więzienia i 100.000 zł zadośćuczynienia synowi ofiary. Sąd ocenił, że nie ma mowy o tym, by sprawca działał w warunkach obrony koniecznej. Uznał, że co prawda są w sprawie okoliczności łagodzące, ale nie takie, które pozwoliłyby nadzwyczajnie złagodzić karę. Zaliczył do nich stan ograniczenia poczytalności, dotychczasową niekaralność, ustabilizowany tryb życia i wyjątkowo trudną, życiową sytuację związaną z chorobami w rodzinie.
Prokuratura uznała wyrok za słuszny i apelacji nie składała. Obrona zaś złożyła apelację, chciała uniewinnienia, twierdząc, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał jednak, że nie ma mowy o obronie koniecznej ani działania w warunkach przekroczenia granic obrony koniecznej. Uznał za właściwą ocenę dowodów przez Sąd Okręgowy. 24 lutego sędzia Janusz Sulima w uzasadnieniu wyroku powiedział, że - poza wyjaśnieniami oskarżonego - nie ma dowodów na atak późniejszej ofiary z użyciem piły. Zwrócił uwagę na fakt, że piła musiała być wyłączona - wyłącznik był w pozycji 0, gdy doszło do tej zbrodni, co potwierdza dokumentacja fotograficzna. Sędzia powiedział też, że gdyby rzeczywiście 80-latek z uruchomioną piłą w rękach ruszył w kierunku sąsiada, to naturalnym odruchem człowieka byłaby raczej ucieczka. Sąd Apelacyjny uznał też, że nie było podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia kary, ani do przyjęcia kwalifikacji prawnej zabójstwa, do którego doszło pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami.
Wyrok 10 lat pozbawienia wolności i 100.000 zł zadośćuczynienia synowi jest prawomocny.
Oskarżonego nie było na ogłoszeniu wyroku, przebywa bowiem w areszcie śledczym, ale nie w związku z zabójstwem.
W trakcie procesu, w pierwszej instancji i w czasie apelacji, Mirosław S. odpowiadał z wolnej stopy. Sąd wziął bowiem pod uwagę jego wyjątkowo trudną sytuację rodzinną - po śmierci żony musiał sam opiekować się niepełnosprawną córką.
Jak wyglądała ta opieka?
13 sierpnia 2025 r. wieczorem zaalarmowano dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach, że ojciec znęca się nad córką, a jej życie jest zagrożone. Wieczorem tego dnia mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnej izbie zatrzymań. Pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemiatyczach wszczęli procedurę niebieskiej karty. Na wniosek prokuratury, sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Mirosław S. usłyszał m.in.
zarzut z art. 207 par. 1a Kodeksu karnego - "Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek, stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8";
zarzut z art. 160 Kk "par. 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
par. 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5";
w zbiegu z art. 198 Kk "Kto, wykorzystując bezradność innej osoby lub wynikające z upośledzenia umysłowego, choroby psychicznej lub innego zakłócenia czynności psychicznych znaczne ograniczenie zdolności do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem, doprowadza ją do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej, albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8";
oraz 3 zarzuty z art. 197 Kk par. 2 - "par. 1. Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 15.
par. 1a. Tej samej karze podlega, kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego wykorzystując brak możliwości rozpoznania przez nią znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem.
par. 2. Jeżeli sprawca w sposób określony w par. 1 lub 1a doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".
Zarzuty te dotyczą przestępstw na szkodę trzech osób. Obecnie Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach oczekuje na opinie biegłych psychiatrów, psychologa i seksuologa.
Córka Mirosława S. jest pod całodobową opieką, którą zapewnia jej - nie mieszkająca z nią - rodzina.
jsw, fot. KPP Siemiatycze (ilustracyjne)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze