Dzielnicowy z posterunku policji w Ciechanowcu, mł. asp. Hubert Mirończuk, po raz kolejny udowodnił, że służba w policji to nie tylko dbanie o bezpieczeństwo, ale również wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Policjant z własnej inicjatywy zorganizował zbiórkę najpotrzebniejszych rzeczy dla samotnego mieszkańca gminy Klukowo.
Pan Hubert gościł już na naszych łamach, w 2024 roku. W październiku informowaliśmy o tym, jak dwaj mieszkańcy Podlasia w czasie swoich urlopów wyruszyli na południe Polski, by pomóc powodzianom. Hubert Mirończuk wspólnie z kolegą, Patrykiem Błońskim, strażakiem z OSP Sieniewice w gminie Drohiczyn, zorganizowali wyjazd na własną rękę, na tereny objęte powodzią. Mężczyźni nie mieli żadnego planu, oprócz chęci niesienia pomocy potrzebującym. Po prostu zapakowali potrzebne rzeczy do samochodu i ruszyli na pomoc. Kilka kilometrów przed miejscowością Głuchołazy, jadąc ulicą, zauważyli kobietę, którą zapytali czy potrzebuje pomocy. Szybko okazało się, że tak, gdyż sama musiała sobie radzić ze skutkami powodzi. Panowie przez dwa dni pomagali jej w uprzątnięciu domu i posesji. Aby nie tracić czasu na szukanie noclegu i dojazdy mężczyźni przez ten czas spali w samochodzie.
Pisaliśmy o tym tutaj: https://nowy-kurier.pl/artykul/pomogli-powodzianom-n1485939
Tym razem pan Hubert pomógł 78-letniemu mężczyźnie z gminy Klukowo. Senior żyje samotnie i znajduje się w trudnej sytuacji życiowej. Od dłuższego czasu zmaga się z ubóstwem i brakiem podstawowych środków do codziennego funkcjonowania. Dzielnicowy z Ciechanowca z własnej inicjatywy zorganizował zbiórkę, podczas której udało się zgromadzić najpotrzebniejsze rzeczy - odzież, artykuły spożywcze oraz środki czystości. W akcję aktywnie włączyli się również wolontariusze, którzy wsparli policjanta w przygotowaniu paczek.
- Wydaje mi się, że każdy kto poznałby tego człowieka oraz warunki w jakich on mieszka, to starałby mu się pomóc - mówi asp. Mirończuk. - Mi akurat się to w pewien sposób udało, ale to jest też bardzo duża zasługa wolontariuszy, którzy pomogli mi w zbiórce tych darów. A mina obdarowanego pana bezcenna.
Moment przekazania zebranych rzeczy był dla seniora ogromnym zaskoczeniem. Mężczyzna nie krył wzruszenia i radości - pomoc okazała się dla niego nie tylko realnym wsparciem materialnym, ale także dowodem, że nie jest sam i ktoś o nim pamięta. Wzruszenie było tak duże, że w oku 78-latka zakręciła się łza.
- Mam nadzieję, że coraz więcej ludzi z własnej inicjatywy będzie chciało pomagać innym, bo to naprawdę NIE BOLI! A wręcz przeciwnie. Według mnie taka pomoc pozwala zapomnieć o trudach życia codziennego, bo właśnie w takich momentach widzimy, że jednak u nas nie jest najgorzej - podsumowuje pan Hubert i za naszym pośrednictwem dziękuje wszystkim wolontariuszom: - Bez których by mi się to nie udało, a poznałem ich podczas udziału w Szlachetnej Paczce.
Pamiętajmy, że wokół nas mogą znajdować się osoby, które potrzebują wsparcia, lecz same nie potrafią o nie poprosić. Szczególnie w okresie niskich temperatur panujących na zewnątrz zwracajmy uwagę na osoby starsze, samotne i znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Nie bądźmy obojętni - każda reakcja, nawet pozornie drobna, może mieć ogromne znaczenie i realnie pomóc komuś przetrwać trudny czas. Wspólna wrażliwość i zaangażowanie budują bezpieczną i odpowiedzialną lokalną społeczność.
ak, fot. archiwum Szlachetnej Paczki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze