8 listopada w Ośrodku Dziejów Ziemi Mielnickiej, w ramach cyklu "Wieczory Historyczne", wspominaliśmy nieżyjących mieszkańców Mielnika. Spotkanie bardzo ciekawe, również dla tych którzy nie znali bohaterów prezentacji.
Organizatorzy to Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej - Odrodzenie i ODZM. Prowadził je Adam Tobota, prezes TPZM, wspólnie z Karoliną Słoniowską - Kuźmicz, kierowniczką ODZM, która opowiedziała, czym zajmuje się muzeum i zaprosiła do odwiedzania wystaw.
Przypomnijmy ODZM jest oddziałem mielnickiego ośrodka kultury. Funkcjonuje od 2011 r. Znajduje się w nim kilka stałych ekspozycji: wystawa sztuki współczesnej Henryka Musiałowicza (ur. 1914, zm. 2015), wystawa dotycząca proboszcza parafii rzymskokatolickiej: "Ksiądz Henryk Kazimierowicz - przyjaciel Witkacego. Mielnik 1932-1934", średniowieczna łódź - dłubanka, datowana na XII-XIII wiek, żeleźce miniaturowego średniowiecznego topora przekazanego w depozyt oraz stała ekspozycja sezonowa prezentująca eksponaty etnograficzne: "Za dziada, pradziada w wiejskiej chacie". Oprócz wystaw stałych, organizowane są wystawy czasowe, m.in. strojów i rekwizytów z filmów Jerzego Hoffmana. ODZM organizuje również żywe lekcje historii z ich wykorzystaniem.
Wracając zaś do wspomnieniowego spotkania - więcej czasu poświecono Łucji Stankiewicz, Ludmile Wiszenko, Janowi Zduniewiczowi i Kazimierzowi Tobocie, ale na starych zdjęciach na prezentacji zgromadzeni rozpoznawali wielu "zwykłych i niezwykłych" mieszkańców Mielnika, bo, jak powiedział Tobota - i rolnik, i samorządowiec, i nauczyciel, i ksiądz, i osoba znana wszystkim i ta mniej, z tytułami i bez - wszyscy tworzą mielnicką społeczność.
Na prezentacji zgromadzeni rozpoznawali znajomych. Jak się okazało, wszyscy byli znani, nawet jeśli nie do końca rozpoznani na zdjęciach z młodości. W przypadku niektórych wspominanych osób udało się też odtworzyć nagrania filmowe, raz jeszcze usłyszeć głos osób, które już dawno nie żyją. Przypominały się zdarzenia, okoliczności zrobienia zdjęć, nakręcenia filmów. Lokalne legendy, jak ta o cerkwi, która zapadła się pod Górą Uszeście, czy ikonie, która przypłynęła sama do Mielnika. I rzeczywiście - miało się wrażenie, że w tej w sumie małej społeczności mielnickiej wszyscy wszystko o sobie wiedzą.
Adam Tobota zapowiedział, że cały czas szuka starych zdjęć, co jest w sumie trudnym zadaniem, bo kiedyś fotografie nie były tak powszechne. Z niektórych zdjęć nie udało się też odtworzyć nazwisk wszystkich osób.
Przy zdjęciu państwa Marksów Helena Szczygoł przypomniała historię o rozstrzelaniu mieszkańców Grabowca i spaleniu wsi przez Niemców:
- Niemcy chodzili po całej wsi Grabowiec i szukali jedzenia. I zaglądali do piwnic. Jeden właśnie z Niemców wszedł do piwnicy, szukał tam jedzenia. I pan Marks przymknął tę piwnicę z Niemcem w środku. Niemcy zaczęli go szukać. Oczywiście ten krzyczał z tej piwnicy. I czym się zakończyło? Wiadomo, Niemcy rozstrzelali mieszkańców i podpalili Grabowiec. Jeszcze była taka historia, że dali mu (Marksowi) worek zboża na plecy i kazali nieść. Doniósł tutaj, gdzie są obecnie zakłady kredowe. Tam już nie dał rady iść i tam go zastrzelili. Jeszcze mogę dodać, że ich córka, Jasia, urodziła się kilka miesięcy po śmierci ojca.
Na mielnickich zdjęciach rozpoznano też mamę siemiatyckiego burmistrza, na poprawce po weselu znajomych.
- Czy nas po latach będą pamiętać? Czy rozpoznają na starych zdjęciach - zastanawiali się zgromadzeni w czasie przerwy, przy kawie i ciastku.
Adam Tobota zaś, żartując, przepraszał, że być może czasem przeszkadza biegając z aparatem i kamerą na różnych uroczystościach, ale dzięki temu zbiera tak doskonały materiał dla potomnych.
Zapowiedział też wydanie albumu, poprosił o dostarczanie ewentualnych zdjęć, publikację zaplanowano na czerwiec - wrzesień 2026 r.
- Jest już specjalny zespół do redakcji tego wydawnictwa. Rozmawiam jeszcze z różnymi osobami. Dwa dni temu rozmawiałem z Grześkiem Śnieżko, żeby opracował taką krótką historię skarbów Mielnickiej Ziemi, to co najpiękniejszego było wykopane.
Zaprosił na najbliższe spotkania w ramach Wieczorów Historycznych:
- 29 listopada "Z tornistrem na plecach" i będzie to też specjalnie przez nas organizowana wystawa elementarzy z całego świata, 160 elementarzy będzie można zobaczyć tutaj u nas. Tu taka ciekawostka, że na przykład wszystkie mniejszości narodowe w Polsce mają swój elementarz, czyli dzieci w szkołach gdzieś tam na północy uczą się z polskiego elementarza, ale dla mniejszości litewskiej. Na przykład mniejszość Cyganów ma też swój elementarz. Będzie i historia naszej szkoły mielnickiej, która w tym roku ma 106 lat. Myślę, że będą interesujące zdjęcia - właśnie jak się dzieci uczyły, jak to było w czasach II Rzeczpospolitej, ale myślę, że jeszcze ciekawsze będą te powojenne, bo wielu z nas było uczestnikiem różnych wydarzeń w naszej szkole mielnickiej. Drugie spotkanie będzie 20 grudnia, tematem będą Święta Bożego Narodzenia w tradycji mielnickiej.
Uświetnieniem spotkania był krótki koncert, w którym wystąpiły Magda Murawska (pianino), Hanna Chraniuk (skrzypce) i Sylwia Niewiarowska (wokal). Tu też dało się odczuć akcent wspólnoty - pani Sylwia przypomniała, że jest wychowanką Heleny Szczygoł i przekazała pozdrowienia.
ak, fot. ak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze